Nie chcę być kurą domową! Chcę być kobietą.

20
Sexy woman with glass of wine

Tak, jestem kobietą, która nie da z siebie zrobić kury domowej, przyznaję się do tego. Uważam, że takie same obowiązki powinny mieć w związku obie osoby. Jakim moim zaskoczeniem było, kiedy niedawno zapytano mnie, dlaczego idę na 3 godziny do fryzjera w porze obiadowej. Przecież powinnam na stole postawić jeszcze cieplutki, pachnący obiadek, najlepiej składających się z dwóch dań, a na końcu idealnie wysprzątać mieszkanie i przygotować kawę. Najlepiej byłoby, żebym do tej kawy podała świeżo upieczone ciasto!

Nie dam sobie wmówić, że każda kobieta powinna stać przy garach, sprzątać i dodatkowo zajmować się dzieckiem. Gdzie  w takim wypadku można znaleźć czas dla siebie?

Mój narzeczony wiedział o tym jeszcze przed tym jak ze sobą zamieszkaliśmy. Wiecie co? Wcale go to mnie zraziło! Również uważa tak jak ja, że w związku wszystkie obowiązki powinniśmy dzielić 50 na 50.

Jednego dnia ja gotuję obiad, drugiego on. Jeżeli tego drugiego dnia ma czasu przygotować obiadu, wtedy obiadu nie ma. Nie biegnę do garów i nie gotuję w pośpiechu obiadu dla niego. Ja tam mogę zjeść jakąś szybką, zdrową sałatkę z zieleniny.

Oczywiście są obowiązki, które wykonuję tylko ja i tylko on. Może teraz Was zaskoczę, myciem okien w naszym mieszkaniu zajmuje się Rafał. Zawsze tak było i mam nadzieję, że tak zostanie. Może początki nie były idealne. Jednak nigdy po nim nie poprawiałam, a tym bardziej nie krytykowałam. Teraz jak umyje okna, to cały świat widać. 😀 Ja za to zawsze zajmuję się prasowaniem, sprzątaniem.

Wychowujemy dziecko wspólnie! Nie ma, że tylko ja chodzę z Leną na spacery, tylko ja ją usypiam wieczorami czy kąpię. Pomagamy sobie nawzajem i nigdy nie ma problemu, żeby któreś z nas wyszło na godzinkę, dwie z domu.

Wydaje mi się, że w związku partnerskim własnie najważniejsza jest współpraca! Bardzo nie lubię jak ktoś uważa, że kobieta tylko powinna stać przy garach. Dlaczego nie mają tego robić mężczyźni? Nie mówię, że codziennie powinni stać przy garach, ale podział pół na pół w tym wieku jest jak najbardziej realny. My oboje pracujemy, jeszcze niedawno Rafał pracował po 14 godzin dziennie i nigdy nie wymigiwał się ze swoich obowiązków. Ani ja ani on nie damy z siebie zrobić kury domowej i chyba dlatego jesteśmy takim zgranym duetem.

Jak to wygląda u Was? Dzielicie się obowiązkami? Czy może jedna osoba u Was zajmuje się zarabianiem, a druga po prostu bierze na klatę wszystkie domowe obowiązki? Czekam na Wasze komentarz. Myślę, że może rozwinąć się bardzo ciekawa dyskusja.

Pozdrawiam,

Dominika

20 KOMENTARZE

  1. Do mnie właśnie niedawno dotarło, ze popełniłam jeden ważny w związku błąd… podporzadkowalam się partnerowi zapominając o swoich potrzebach. Na szczęście w porę pojawiła się osoba,która otworzyła mi oczy. Teraz jestem szczesliwa. Robię to na co mam ochotę, realizując swoje marzenia

    • Najważniejsze, że to zauważyłaś! 🙂 Oczywiście są kobiety, które czują się spełnione zajmując się domem w całości. Ale tak jak napisała jedna Pani na facebooku pod tym postem ” bo żeby dom był najlepszym miejscem trzeba się nieźle narobić.. i jedna osoba to za mało, by wszystko miało ręce i nogi! ” 🙂
      Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego! 🙂

  2. bardzo dobrze napisane,ja niestety od poczatku mojego zwiazku nauczylam meza ze to ja wszystko robie w domu,a teraz nawet nie chce mu sie zajmowac naszym synkiem,ale to sie wkrotce zmieni bo tez otworzylam w koncu oczy😲😊pozdrawiam

  3. Ja na początku swojego związu na wstępie powiedziałam, że nie będę się sama zajmować domem i ewentualnym dzieckiem bo chce się uczyć, skończyc studia, zrobić specjalizację, napisać doktorat itp. A jak mu to nie pasuje to jego problem nie mój, na szczęście trafiłam na „normalnego” faceta 🙂

  4. Dzielimy się obowiązkami, zawsze tak było i będzie, skoro ja sprzątam łazienkę, to on kuchnię, skro, ja siedziałam cały dzień z córką to on ją usypia.

  5. Hej Tipsi,
    Od dawna śledzę Twojego bloga i uwielbiam Twoje wpisy.Przez Ciebie stałam się fanką Lidla!
    Wreszcie dzisiaj postanowiłam coś napisać! Bardzo dobry temat na dzisiejsze czasy. Ja na szczęście żyję ze swoich narzeczonym w związku w którym każdy ma swoje obowiązki w domu:) Obydwoje pracujemy, więc czemu tylko ja miałabym „ogarniać ” sprawy domowe. Ale większość moich koleżanek poza tym, że pracuje na cały etat, w domu można śmiało powiedzieć ma drugi. Ich partnerzy nie poczuwają się do obowiązków domowych, bo niestety twierdzą że są to „babskie” sprawy…

    • Cieszę się, że w końcu napisałaś! 🙂 Witam na blogu.
      Niestety w dzisiejszych czasach jeszcze wielu Panów tak uważa… Niektórym Paniom taka rola również nie przeszkadza. Podziwiam je za to. Ja nie umiałabym 🙂

  6. Ja mam właśnie pytanie… W jaki sposób zaangażować partnera do wspólnego zajmowania się mieszkaniem i podzielić obowiązkami??

  7. Dokładnie! Zgadzam się z Tobą. I to nie jest żaden feminizm, po prostu szacunek do siebie! A wiesz kto uczy mężczyzn takiej roszczeniowej postawy? Matki! Ile mam koleżanek, które mają braci i od najmłodszych lat to one sprzątają, pomagają w gotowaniu, a ich bracia… leżą sobie albo chodzą grać z kolegami w piłkę! A jeśli moje koleżanki chciały wyjść i żeby to ich bracia posprzątali to ile razy dostały karę, a w niektórych przypadkach nawet lanie… To jest przerażające. Jestem z chłopakiem od 3,5 roku i od samego początku dzielimy się obowiązkami. Jeśli ja gotuję- on zmywa naczynia. Jeśli on gotuje- ja zmywam. Jeśli sprzątamy to ja 2 pokoje, a on kuchnię i łazienkę lub na odwrót. Czasami bywa tak, że tylko ja sprzątam i gotuję, ale to w przypadku gdy on idzie do pracy (jest górnikiem więc pracuje ciężko, fizycznie) a ja mam cały dzień wolny. Tak to nie ma, że on leży a ja coś robię. No chyba, że jest chory, to wtedy leży w łóżku a ja ogarniam wszystko. Ale to też działa w drugą stronę- jak ja jestem chora to leci do apteki na drugi koniec miasta, wraca, sprząta, gotuje mi moje najulubieńsze danie, podaje herbatkę i leży ze mną. <3 Kocham go i życzę każdej kobiecie ROZUMU w wybieraniu faceta i WYCHOWYWANIU SYNA bo od tego się zaczyna!

  8. Niestety rozmowa nie zawsze wystarczy.Potrzeba jeszcze dobrej woli z drugiej(męskiej )strony.
    Mój mąż pracuje poza domem,zwykle nie ma go w ciagu tygodnia.Ja pracuje różnie,czasem w tygodniu,czasem w weekendy.Chciałam,żeby zajął sie porządkami w sobotę np.posprzątał łazienke,włozył/wyjął naczynia ze zmywarki,obrał ziemniaki do obiadu.Niby ustaliliśmy wszystko,myślałam że wyraziłam sie jasno. Cóż…chyba nie do końca. W zasadzie to zajmuje sie domem sama,czasem pomoże mi córka. Męża raczej nie prosze o pomoc.Wychodze z założenia,że skoro mnie nikt nie musi przypominac o moich obowiazkach to On o swoich równiez powinien pamietać.Tym bardziej,że jestesmy małżenstwem z 20-letnim stażem.Przykre,ale prawdziwe.

    • Bo po 20 latach często tak już jest byłyśmy młode patrzyłysmy przez różowe okulary on obiecał że będę zawsze szczesliwa a dziś są inne czasy on ma prace swoją mamusie swoja ja mam pracę i siłownię bo tylko to mi pozostało niestety będąc 5 kolem u wozu w domu trzeba mieć hobby bo można że smutku bycia samotna i niepotrzebna zwariować. Także to dluga historia po tylu latach trzymajcie się mezatki z długim stażem małżeńskim.

  9. U mnie mąż pracuje ja jestem w domu z dziećmi. Ogarniam wszystkie sprawy domowe i trójkę dzieci. Sprzątanie, gotowanie,zakupy,szkoła,przedszkole, logopeda że średnim synem i 7m-czne maleństwo że mną w domu. Jak tu wrócić do pracy kiedy nie ma się pomocnej babci!? ” Oddać ” takie maleństwo do żłobka to serce pęka! Pracę po wychowawczym straciłam a z kolejnej musiałam sama zrezygnować z powodu problemów z przedszkolem. Teraz też wyobrażam sobie dać mojego najmniejszego skarba go żłobka, więc jeszcze trochę czasu będę kura domową! 😉

  10. My również dzielimy się obowiązkami. Oczywiście, są rzeczy, który ja np. nie jestem w stanie zrobić i wykonuje je tylko mój partner – np. drobne naprawy w domu. Ja z kolei wzięłam na siebie większość obowiązków związanych z opieką nad zwierzyńcem (karmienie, sprzątnie kuwet, kąpiele, podawanie leków), ale on chodzi do weterynarza. W sprzątaniu dzielimy się obowiązkami – każdy dostaje „pakiet” zadań do zrobienia i go wykonuje, aż będzie posprzątane. Tylko ja robię pranie (mój facet rozbierze pralkę na części pierwsze i złoży do kupy, ale nastawienie prania to już dla niego czarna magia), ale on prasuje. Ja częściej gotuję, bo wcześniej wracam z pracy, ale dlatego, że dużo wcześniej do niej wychodzę on rano spaceruje z psami. Jest podział.

  11. Uważam, że to kobiety robią z siebie kury domowe. Jak obserwuję, to mężczyźni wcale nie chcą mieć w domu u boku takie zaniedbanej, szarej, cichej kobieciny, co gotuje i sprząta i nie wie co się dzieje w świecie. Raczej pragną kobiety z krwi i kości co i ugotuje, ale i pokazuje pazur, ma swoje pasje. Jak widzę, to kobiety chcąc wpisać się w ten stereotyp i w ten wydumany męski ideał, pakują się w domu na 1000%. A jak jakiegoś faceta rajcuje to, że jego kobieta jest utyrana i zamęczona myciem podłogi, sam nie ruszy dupy, to lepiej rzucić go w cholerę. 🙂

  12. U nas zazwyczaj wygląda to tak , że proszę tyle czasu żeby coś zrobił , że dochodzi między nami do wielu sporów . On Stara się tłumaczyć , że ma dużo ważnych spraw na głowie … Nie powiem bo zarabia pieniądze Ale bardzo dużo czasu spędza przed laptopem i nie przeszkadza mu bałagan . Ciężko się o coś doprosic , nie mieszkamy ze sobą długo bo nawet nie pół roku ale on jest uparty i nie ustępuje . Czasem coś zrobi ale nie widzi potrzeby dzielenia obowiązków pół na pół. Chyba muszę postawić sprawę jasno i będzie tak długo stało aż on ruszy . Może jakieś sugestie ? Pozdrawiam . 🙂

  13. Jeżeli obie osobą odnajdują się równo we wszystkich obowiązkach, wtedy pewnie – jestem za podziałem 50/50. U mnie jest natomiast tak, że np. ja gotuję i zmywam, ale za to nigdy nie odkurzam, nie myję wanny albo kibelka. Jakoś same się te obowiązki po równo poukładały i jest ok. Ale jak nie mam czasu na gotowanie, no to cóż? Facet też ma dwie rączki i jest dorosły, więc jak nie chce chodzić głodny to niech sobie jakoś radzi albo coś zamówi 😉

  14. Ja oczywiście jestem za podziałem pół na pół i sama go stosuję. Jednak przy 14 godzinach pracy mojego partnera trochę pozmieniałabym te zasady. Ja osobiści nie miałabym siły gotować albo myć okien po tylu godzinach w pracy. Dla mnie taki tryb „zrobisz to choćby nie wiem co” jest delikatnym wyrazem braku empatii.

  15. U mnie wszystko poukładało się bezboleśnie i jest równy podział obowiązków 🙂 Niestety to ja jestem tym elementem związku, który się czasem wyłamuje i… zwyczajnie leniuchuje… Ale tak to już jest. 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here