5 najgłupszych wymówek, które oddalają Cię od wymarzonej sylwetki

17
Young sports a sexy girl in a red shirt and black shorts shows a fist with the measuring tape in the studio on a black background

Będę z Wami szczera Dziewczyny. Siedzę sobie zła i nieszczęśliwa, bo złapałam przeziębienie w środku lata. No jak to tak latem?! A jak już człowiek jest niezadowolony, to bardzo szybko zaczynają denerwować nas inne rzeczy. Przykładowo, strasznie zaczyna Cię wkurzać, że od znajomej po raz 6 w tym tygodniu słyszysz, że jest niezadowolona ze swojego wyglądu i za każdym razem podaje ten sam powód. Oficjalnie, mam dość! Postanowiłam się z tym rozprawić. I mam nadzieje, że ten wpis pomoże Nam wszystkim. Mnie, Wam i nawet tej nieszczęsnej znajomej. Oto 5 absolutnie najgłupszych wymówek, które oddalają Cię od wymarzonej sylwetki! Ustalmy jedno – wszystkie wymówki są głupie. Jeżeli coś kwalifikuje się do miana wymówki, to przykro mi, istnieje tylko podział na bardzo głupie i trochę mniej głupie. Bo jak inaczej nazwać coś, co prawdopodobnie sama sobie ubzdurałaś, a dodatkowo to coś oddala Cię od realizacji marzeń? No głupota. Definitywnie. Ja po prostu wybrałam te najgorsze.

Nic mi się dzisiaj nie chcę. Chyba po prostu jestem z natury leniwa!
Serio tak sądzisz? To wzywajmy egzorcystę, bo chyba Cię coś solidnie opętało! Zlituj się kobieto! Gdyby w ten sposób myśleli naukowcy i wynalazcy to prawdopodobnie siedziałabyś teraz w jaskini w jakże seksownym staniku z kokosów i czekała aż twój Fred Flintstone przyniesie kolejną zdobycz do upieczenia nad ogniskiem. W porządku, może DZISIAJ masz gorszy dzień. Jutro już nie może tak być. A gdybyś się uparła, z pewnością i dzisiaj znajdziesz w sobie trochę energii do działania. Tylko rusz w końcu tyłek i zacznij działać! Nadal Ci się nie chce? Okay, to trudno. Narzekaj sobie dalej, ja lecę spełniać moje marzenia.

Nie mam czasu!
Badania, które właśnie sobie wymyśliłam jasno wskazują, że zdecydowana większość kobiet używając tego argumentu kłamie. Zastanów się. Miałaś czas sprawdzić fejsa? Ile czasu przesiedziałaś w Internetach szukając niczego? Od ilu godzin zupełnie bezmyślnie kręcisz się po sklepach? No dobra. Zakładam, że masz pracę albo studiujesz. A może nawet jedno i drugie. Możliwe, że masz męża, dzieci a niepozmywane naczynia nie dość, że rozwijają już cywilizację to powoli zaczynają walczyć o terytorium z niezrobionym praniem. Masz swoje obowiązki i ja to rozumiem. Obowiązki mam, ja, Ty, Twój sąsiad, papież i Barack Obama. Nawet Pan Mietek spod monopolowego jakieś tam ma! I wszyscy mamy dokładnie tyle samo czasu na ich realizacje. Zadbaj o swoją organizację. Podziel obowiązki domowe. Odmów, kiedy po raz kolejny ktoś poprosi o przysługę. I w końcu zacznij żyć tak, by jutro rano móc powiedzieć sobie „ Jeej, ale ja jestem szczęśliwa!”

Ale ja nie umiem!
To się naucz. Serio, no po prostu naucz się. I daruj sobie gadkę, że nie masz czasu. Albo że jesteś leniwa. Żyjemy w tak fantastycznych czasach, że w zasadzie nauczyć się możesz wszystkiego.  Wystarczy, że podejmiesz działanie. Wystarczy kupić poradnik, obejrzeć filmik czy jeszcze prościej, zapytać o radę kogoś, kto już potrafi! Marzysz o jodze? Odpalaj Youtube. Nawet nie musisz zapisywać się na zajęcia! Pamiętaj, od czegoś trzeba zacząć. Nawet najmniejszy krok to o wiele więcej niż siedzenie i narzekanie. Dasz radę. A przynajmniej spróbuj. Nawet jeżeli coś Ci nie wyjdzie, będziesz bogatsza o nowe doświadczenia. To też ma znaczenie. Do dalej, ruszaj!

Nie nadaję się do tego!
Czyli do czego? Do osiągania celów? Do posiadania wysportowanej sylwetki? Do bycia zadowolonej z siebie? Jeżeli na któreś z tych pytań odpowiedziałaś twierdząco to prawdopodobnie potrzebujesz już pomocy specjalisty. Jeżeli nie, czytaj dalej. Wszyscy potrzebujemy celów w życiu i jesteśmy stworzeni do tego by je osiągać. Ja naprawdę tak uważam! I Tobie też to polecam, bo w ten sposób łatwiej się zmotywować. Nie kłam proszę, że spróbowałaś każdego sportu i nic Ci się nie podoba. Nie oszukuj, że żadne zdrowe danie nie przypadło Ci do gustu. Nie musisz lubić czy umieć wszystkiego. Ale na pewno jest coś, w czym się sprawdzisz. Ja nie potrafię pływać i nie jestem pewna czy kiedykolwiek się nauczę. Ale porażka na basenie absolutnie nie przeszkadza mi w bieganiu. Zawsze można znaleźć coś dla siebie! Nawet osoby z ograniczeniami zdrowotnymi znajdują formę treningu dla nich odpowiednią. Wystarczy tylko trochę się postarać.

Nie mam warunków!
Pod „warunki” można wiele podstawić. Nie biegam, bo nie mam butów. Nie ćwiczę, bo mam daleko na siłownie. Nie gotuję, bo spóźnię się do pracy. Nie trenuję w domu, bo nie mam miejsca. Słuchajcie, z powodzeniem mogłabym teraz obalić wszystkie te wymówki na kilka sposobów. Tylko czasem sobie myślę – po co? Przecież Wy same doskonale wiecie co zrobić, by rozwiązać problem! Czasem po prostu nie chcecie nic z tym zrobić. To co piszę jest brutalne, ale prawdziwe. Bo jeżeli ktoś bardzo, ale to bardzo nie chce to zawsze znajdzie wymówkę. Tylko proszę, nie narzekaj potem na swój ciężki los. Brak działania jest również decyzją. Pamiętaj o tym.

Myślę, że udało mi się wybrać absolutnych zwycięzców wśród najgłupszych wymówek. Pamiętaj, nic nie zrobi się samo. Jeżeli marzysz o pięknej sylwetce, musisz, ale to musisz zacząć robić cokolwiek w tym kierunku. Czy naprawdę chcesz ciągle tkwić w tym samym punkcie przez jakieś głupoty? Nie sądzę. Na temat motywacji do działania powstało już tysiące książek i jeszcze więcej publikacji w internecie. Jednak nikt za Ciebie nie podejmie działania. Dlatego „rusz tyłek i przestań marudzić” wydaje się być najlepszą poradą!

Macie innych faworytów wśród głupich wymówek? Jest coś o czym nie wspomniałam? No i oczywiście – jak myślicie, którą z tych wymówek koleżanka atakuje mnie przez 6 dni w tygodniu? Piszcie komentarze!

PS. I pamiętajcie, poranki są jednak chłodne! Uważajcie na strój do biegania. Katar latem jest bardzo słaby!

Pozdrawiam,

Martyna

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKilka słów o Raw Food- nowy styl odżywiania?
Następny artykułNiedoczynność tarczycy – odchudzanie vs. choroba
Uśmiechnięta studentka goniąca za swoimi marzeniami. Miłośniczka fitnessu, zdrowej diety i dobrych książek. Gotowa zrobić wiele, by zarażać innych swoim optymizmem. Uważa, że pozytywne myślenie jest podstawą szczęśliwego życia :)

17 KOMENTARZE

  1. Nikt jeszcze na mnie tak nie nakrzyczał 😀 Pierwsze słowa jakie mnie zmotywowały z wszystkich, które przeczytałam, a uwierz mi nie mało czytałam wszelkich artykułów, mobilizujących wpisów na Facebooku. Działało na krótko albo w ogóle. Ponieważ na pierwszy rzut oka nie mam żadnych problemów z figurą tym ciężej jest mi się za siebie zabrać, „bo w końcu nie wyglądam źle”, „dzisiaj się muszę uczyć”. Jednak cellulitu na moich pośladkach mam już dosyć! Od dzisiaj codziennie rano czytam ten wpis i pracuję nad organizacją mojego czasu! Dzięki wielkie za kopniaka 😀

  2. Super!!!! ???????? ja bym dodala jeszcze ‚ bo mam okres’. Ja od zawsze walcze ze swoja figura i tendencja do tycia i sumie az bardzo by mi nie przezzkadzala obecna waga gdyby nie problemy z kregoslupem. Ale wymowek nie ma, gdy mam gorszy dzien wolę zrobić 15 min treningu niz wcale!!

  3. wymówki wymówkami, ale pracując 50 godzin tygodniowo będąc cały czas na nogach ciężko znaleźć siły, żeby wogóle ruszyć się, o ćwiczeniu przy bolących stopach i nogach nie wspominając..

  4. Ja najbardziej lubię jak mi koleżanki matki niepracujące mówią „też bym chciała tak wrócić do formy jak ty, ale ty to masz motywacje, ja nie potrafię się zebrać”
    …i nie wiem co mam na to odpowiadać…
    Głupszej wymówki chyba nie ma. No kurcze jak sama nie chcesz nic dla siebie zrobić to kto ma cię zmotywować…. Jak słyszę takie wymówki a zwłaszcza „nie mam czasu”… to mi się słabo robi.

  5. Ach… Pamiętam, kiedy mówiłam, że nie mam warunków. A później jak się uparłam to na tym metrze szerokości w pokoju się dało. Fakt – nie mogłam wykonywać ćwiczeń typu połóż się na brzuchu i rozłóż ręce, ale wtedy wymyślałam jakieś inne ćwiczenie i robiłam praktycznie cały trening 🙂

  6. Świetny wpis! Nie dość, że naprawdę dający do myślenia, to przy tym jeszcze zabawny. Aż czuję, że trzeba się ruszyć.

  7. Ostatnio swojemu mężczyźnie mówiłam, że bardzo dobrze gospodarujemy Naszymi 34 metrami kwadratowymi. Ja mam swoją mini siłownię, on swój warsztat, do tego 2 żółwie w potwornie dużym akwa i oczywiście coś ala salon, kcuhnia, łazienka 😀 Wszystko się da 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here