„Jesteśmy tym co jemy”, te znane wszystkim stwierdzenie, staje się ostatnio coraz modniejsze, ale pójdźmy w tym dalej i uznajmy też zdanie, że „jesteśmy tym co kupujemy”. Jeśli czegoś nie kupisz, to tego nie zjesz, a na ile sprawdzasz to co trafia do Twojego koszyka, lodówki, a potem na talerz. Sprawdź, czy zwracasz uwagę na pewne aspekty produktów spożywczych.

Przede wszystkim według prawa jesteś konsumentem i masz prawo wiedzieć co kupujesz! W związku z tym, etykiety w Polsce muszą być opisane w języku polskim, w sposób dla każdego zrozumiały, nawet jeśli produkt jest pochodzenia zagranicznego, musi się na nim znaleźć nalepka w języku polskim.

Kolejnym elementem jest nazwa produktu, która powinna precyzyjnie informować o tym jaki jest ten produkt (wędzony, mrożony, zagęszczony, sproszkowany).

Warto chwilę dłużej zatrzymać się przy wykazie składników, który uwzględnia także substancje dodatkowe, użyte w czasie produkcji. Spis tych składników musi być podany w kolejności malejącej.

Wyjątkami są świeże owoce, warzywa, woda gazowana, ocet, mąka, cukier, masło, czy śmietanka, w których skład nie musi być podany na opakowaniu.

Prawdą jest, że im mniej składników, tym produkt jest lepszy, w związku z tym wybierajmy te produkty, które mają jak najkrótszy wykaz składników, gwarantuje to, że produkt jest mało przetworzony.

Na pewno spotkałaś się z produktami „bez konserwantów”, ja także, odwróć wówczas opakowanie i dojrzyj na naszej liście kwas cytrynowy (E330) – to też konserwant!!! Inny przykład z życia wzięty, to produkty „o smaku….. malinowym, porzeczkowym, itd.” Które w swoim składzie mają ten owoc, lecz jedynie w 0,1%, ups….

No i moje ulubione, czyli E… są to barwniki, konserwanty, przeciwutleniacze, a także stabilizatory, zagęszczacze i emulgatory, przypisane do odpowiednich numerów. Wiedz, że nie każdy E jest zły, np. E300, to nic innego jak witamina C

Poniżej wrzucam ściągę z “E” składników:

BarwnikiE-100 do E-199
KonserwantyE-200 do E-299
PrzeciwutleniaczeE-300 do E-399
Stabilizatory, zagęszczacze i emulgatoryE-400 do E-499
InneE-500 do …..

 

Ostatnio o tym głośno, bo to ważne!!!! – Wykaz alergenów. Koniecznie sprawdź przed zakupem, czy na pewno nie jesteś uczulona, na żaden ze składników, oszczędzisz sobie tym samym sporo kłopotów.

Często poniżej wykazu składników, znajduje się tabela wartości odżywczej, tutaj warto zwrócić uwagę na ilość cukru i słodzików (biorąc pod uwagę, że w wykazie składników syrop glukozowo-fruktozowy, to także słodzik) i oczywiście sól.

Następnym punktem jest data, do której prawidłowo przechowywany produkt zachowuje pełne wartości odżywcze, przed upływem którego produkt zachowuje przydatność do spożycia.

Wymagana jest też informacja o sposobie przygotowanie lub spożycia, której brak może nas (jako konsumentów) wprowadzić w błąd i spowodować niewłaściwe postępowanie z produktem.

Następnie na opakowaniu muszą się znaleźć takie informacje jak: dane jednostki, która produkuje dany wyrób, oznaczenie partii produkcyjnej, klasa i jakość handlowa, zawartość netto lub w sztukach, jakie znajdują się w opakowaniu i warunki w jakich należy dany produkt przechowywać.

Dziewczyny, dajcie znać czy kupując produkty spożywcze pamiętacie o sprawdzeniu ich etykiety?  Ja wiem, że przez sprawdzanie etykiet zakupy trwają dwa razy dłużej. Ale czasami naprawdę warto jest je dokładnie przestudiować. Jestem ciekawa co najgorszego udało Wam się odkryć “na tylnej” stronie produktów? Czekam na Wasze komentarze. 🙂

Pozdrawiam,

Dominika

*** Wpis powstał dzięki współpracy ze studentką dietetyki Darią B. ***

3 KOMENTARZE

  1. Ja często jak mam chwilę wolną (np godzinę przerwy między zajęciami) to idę do sklepu właśnie tylko po to żeby poczytać etykiety i mądrze zaplanować zakupy następnego dnia. Wtedy na właściwe zakupy idę z listą i nic mnie nie zaskakuje 😉

  2. ja tez zawsze czytam, bo często to, co wydaje nam się zdrowe, wcale takie nie jest :/ np. soki w kartonach (masa cukru, co najlepsze często w 100ml takiego soku jest więcej cukru niż w coli !, a przecież wszyscy wiemy, że w coli jest go mnóstwo…). Natomiast ilość cukru i E E E w słodyczach przeraża mnie na tyle, że od jakiegoś czasu mam do nich niechęć 😀 więc polecam poczytać etykiety batoników i cukierków, od razu się odechce je kupować 😛 i tak dodam jeszcze, zwracajcie uwagę, czy to co kupujecie jest Polskie… wspierajmy naszych producentów, to, co polskie zazwyczaj jest zdrowsze 🙂 pozdrawiam 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.