Metamorfoza MATKI POLKI, po której dostaniecie motywującego kopa.

20

Ile na świecie jest zwykłych dziewczyn, które przestały wierzyć w to, że mogą wypracować taką sylwetkę o jakiej marzą? Na pewno mnóstwo! Myślę, że każdej z nas zdarzają się chwile słabości, zwątpienia. Nie ma takiego sposobu, który usunie je z naszego życia na zawsze! Ale jest coś cenniejszego, niesamowite metamorfozy takich zwykłych kobiet jak ja, Ty czy Twoja koleżanka. Nic tak nie motywuje jak one! Jeżeli koleżanka z osiedla obok dała radę, to dlaczego my mamy nie dać, prawda? 

Tym krótkim wstępem chciałam zapowiedzieć Wam niesamowitą metamorfozę (tak, bo to tez jest metamorfoza na którą trzeba było ciężko wcześniej pracować) naszej dzisiejszej bohaterki. Przeczytajcie same wiadomość autorki:

Witam, a może raz na jakiś czas można by pokazać że macierzyństwo i konieczność wykonywania codziennych obowiązków, które pomagają w dojściu do formy np. po porodzie? Warto wspomnieć, że aktywność  w ciąży chroni przed nadmiernym wzrostem wagi.

Ja tak funkcjonuje i to się sprawdza. Nie musiałam ćwiczyć z Chodakowską czy Lewandowską. Robię to to z Nadarzyńską jako Matka Polka:). Tydzień po porodzie spotkałam się z szarą rzeczywistością. Musiałam wrócić do codziennych obowiązków, w efekcie stało się to moim treningiem. Gotowanie, pranie, prasowanie, karmienie, przewijanie, sprzątanie, przytulanie, noszenie, pocieszanie, kąpanie, bawienie,bujanie ….. i tak 30 powtórzeń z każdej czynności.

Fotor_148415696082629

To jest właśnie mój codzienny trening, który pomaga mi w powrocie do formy. Jest cardio, podnoszenie ciężarów, interwały, przysiady. Dosłownie wszystko … 🙂
Fotor_148415685334297
W kolażu są zdjęcia od 3 msc ciąży oraz zdjęcia 7 dni po porodzie i 28 dni.
Pozdrawiam Anna Nadarzyńska”
Morał z tej historii jest taki: To Wy jesteście swoimi trenerkami, a nie wielkie gwiazdy! Każda zwykła dziewczyna o nieznanym nikomu nazwisku MOŻE osiągnąć sukces, naprawdę! Bądźcie dla siebie motywacją i przede wszystkim wspierajcie się w chwilach zwątpienia. Nieważne czy jesteś zwykłą Nowakowską czy Lewandowską – macie takie same możliwości i to od Was zależy jak je wykorzystacie. 🙂
Ps: Dziewczyny zostawcie jakiś motywujący komentarz dla naszej dzisiejszej bohaterki, która trafiła w sedno! Niech ma do czego wrócić w chwilach zwątpienia. Niech wie, że takich Nadarzyńskich trenujących w domu jest więcej i trzeba trzymać się razem. 🙂
Pozdrawiam,
Dominika

20 KOMENTARZE

    • Samozaparcia? Do czego? Przecież dziewczyna pisze, że nie ćwiczy tylko sprząta gotuje, prasuje i zajmuje się dzieckiem…

      • Justyna to jest też cholernie ciężki trening. Przez cały dzień można naprawdę zrobić większy trening niż na siłowni.Jedna i druga forma aktywności jest wspaniała. Najgorsze jest nicnierobienie i tego nie można tutaj zarzucić. 🙂
        Nie wiem czy jesteś mamą czy nie. Ale jeżeli jesteś, to wiesz jak bywa ciężko. Jeżeli nie jesteś, to kiedyś pewnie sama potwierdzisz nasze słowa.

        • I szczerze, nie można zajmować się domem i dziećmi i mówić, że to to samo co ćwiczenia. To nie to samo! Śledzę Twoje wpisy, wydarzenia i również ćwiczę i wiem co mówię. Moja mama też miała troje dzieci i nie zajęła się sobą i nie ćwiczyła, po trzecim dziecku nigdy już nie wróciła do figury. A gdy jej mówiłam, żeby się trochę poruszała to śmiała się ze mnie, że ona ma dość ruchu w domu. Dziewczyny to nie jest to samo!!!!! Sama rozumiem, że ciężko się wybrać na siłownię, nawet nie ma co pomarzyć jeśli nie ma się nikogo do pomocy, ale można w domu przecież. Ja nie widzę problemu 🙂

          • Justyna każdy ma prawo wybierać taką aktywność, jaka mu się podoba. Tak jak Dominika napisała, najważniejsze jest to, że ktoś się russza.
            Mnie cholernie zmotyowała dzisiejsza metamorfoza. Też jestem mamą i naprawdę pierwszy rok był ciężki – zwłaszcza z bliżniakami. Nie ćwiczyłam! Robiłam tylko to, co do mnie należało. Po roku wróciłam na siłownię i co? I dzięki temu, że nie siedziałam na kanapie w domu i nie narzekałam, wróciłam na siłownię z bdb kondycją. Nie zawsze można od razu wrócić do treningów czy coś. No przepraszam Cię bardzo. Nie każda mama może sobie tak wyjść. To co ma się załamać i siedzieć i czekać na lepsze czasy? Czy dać z siebie wszystko w trakcie wykonywania obowiązków domowych?

          • Też mam trójkę dzieci 😉 i zgadzam się z Tobą. To nie metamorfoza. To poprostu schudnięcie spowodowane zwiększeniem obowiązków. Gdy obowiązków będzie mniej, waga wróci do „normy”.

          • matkablizniakow Ja nigdy na siłowni nie byłam – zawsze w domu bo nie mam z kim dzieci zostawić. Nie wmawiajcie mi, że myjąc podłogę na kolanach wyrobię sobie super figurę 😀 Wiadomo, że każda aktywność jest dobra- OCZYWIŚCIE! Ale ten tytuł: „Metamorfoza” to chyba jakaś pomylka, skoro ta Pani NIGDY nie ćwiczyła i nie ĆWICZY! Po prostu na świetną sylwetkę!!!! Więc gdzie ta metamorfoza się pytam??????? I w czym Cię to zmotywowało? Żebyś sobie poszła poszaleć z odkurzaczem w ręku? 😛 Ta Pani nie ćwicząc niemalże zaraz po porodzie miala extra sylwetkę- w czym Cię to zmotywowało? Też tak chcesz? Niestety jeśli chodzi o to to czasem można tylko pomarzyć 🙂

  1. Bardzo bardzo fajny post, bardzo Cie lubię Tipsi za te dawkę pozytywnych emocji, za.motywację, za to ze pokazujesz że każdy może zdrowo żyć, nie tylko bogate osoby jedzące kapary, ślimaki i inne dziwne rzeczy 🙂

  2. Też jestem taką mamą. Wieczorami znajduję czas na jogę. Po takim całym dniu nie mam ochoty na jakieś ciężkie ćwiczenia, ale jogę uwielbiam! 🙂

    Może Tobie też się spodoba, wypróbuj! 🙂

  3. Rzeczywiście opinie są podzielone i słusznie!!! Ja stanęłam po stronie tych mam które nie ćwiczą. Sama zaglądając na fb podziwiałam dziewczyny, które trenowały. I zazdrościłam. Zastanawiałam się czy ja wrócę do formy jeżeli po prostu zajmę się domem i z czystym sumieniem będę chodzić spać mając w miarę wszystko ogarnięte. Akurat w moim przypadku jest to ciężkie bo do tego prowadzę firmę i niestety miałam bardzo ciężka cesarkę przez którą dość mozolnie wszystko mi szło. Ale udało się…nawał obowiązków spowodował to że teraz ja mam zakwasy rano 🙂 Kobieta powinna wiedzieć że jest bohaterem i nie powinna się poddawać nawet w momentach gdy nie ma motywacji, siły albo kwestie zdrowotne nie pozwalają jej ćwiczyć. Sam fakt że udało mi się wrócić do formy tak szybko świadczy o ogromie pracy jaki każda kobieta wykonuje ” siedząc” z dzieckiem w domu.

  4. Opinie są podzielone…i słusznie! Artykuł miał za zadanie stanąć po stronie właśnie tych kobiet, które nie ćwiczą. Jak urodziłam córkę zazdrościłam i podziwiałam dziewczyny, które mogły to robić. Ja w natłoku obowiązków, prowadząc jednocześnie firmę i dochodząc do siebie po ciężkiej cesarce powiedziałam kurde…ja nigdy nie wrócę do formy….Postanowiłam że to właśnie codzienność będzie moim treningiem. Każdą czynność wykonywałam szybciej, intensywniej…tak że to teraz ja budzę się z zakwasami 🙂 Oczywiście nie zapomniałam o sportowym wdzianku:) Dzięki temu kładę się spać z czystym sumieniem, że wszystko mam ogarnięte i że my kobiety odwalamy kawał dobrej roboty ” siedząc” z dzieckiem w domu. Kobiety nie mogą czuć presji z tego powodu że nie ćwiczą. Są różne powody dla których nie każda może to robić: praca, obowiązki…kwestie zdrowotne. Każda dojdzie do siebie w odpowiednim czasie. Każda dziewczyna zasługuje na to aby pokochać swoje ciało dbając o nie w dowolny sposób…ćwicząc, pracując albo tyrając w domu 🙂 To jest właśnie moj trening.

  5. Nie! Nie rozumiem po co ta spina od razu po porodzie by miec super cialo. Kobieta jest zmeczona, cialo jeszcze nie w pelni sil, osobiscie lezalam- dziecko, a facet robil wszystko. Formai cialem zajelam sie po kilku miesiacach. Takie cisnienie zeby zrzucic boczki? Chore dla mnie i tyle, sorry.

  6. Rewelacyjna figura na wszystkich zdjęciach, chociaż nie widzę znaczącej różnicy pomiędzy „przed” a ” po”, poza kilkoma kilogramami,które i tak nie mają znaczenia dla figury. Dodam jeszcze że mi się bardziej podoba ta sylwetka „pełniejsza” a nie ta wyżyłowana, ta wyżyłowana wygląda jak gęś po wyścigu

  7. Pani oczywiście gratuluję szybkiego powrotu do ładnej sylwetki po ciąży, jednak moim zdaniem nie jest to motywująca metamorfoza w żadnym stopniu. Po prostu są kobiety, które bardzo szybko zwykłymi czynnościami domowymi zgubią co trzeba i nic im nie wisi, wszystko jest na swoim miejscu, a inne muszą na głowie stawać, żeby cokolwiek ruszyć do przodu w tym temacie. Ja drogę do swojego schudnięcia po 1 i po 2 ciąży musiałam sobie wręcz wyrąbać ćwiczeniami, mimo wielu problemów zdrowotnych i nie…nie mam tutaj na myśli niedoczynności tarczycy, a po prostu duże rozejście mięśni prostych brzucha i bóle stawów, itp. Niestety w obu ciążach nie dane mi było ćwiczyć, a hormony niestety zrobiły pobojowisko w moim organizmie. Dla mnie motywacją do tej pory były metamorfozy, które wymagały jednak ruszenia się do ćwiczeń, do zmian. Jako matka dwójki dzieci muszę sobie tak organizować czas, żeby jednak zadbać o siebie mimo różnych przeciwności. Pranie, gotowanie, nawet karmienie nie zmieniły nic jeżeli chodzi o zrzucanie wagi, a startowałam z naprawdę wysokiego pułapu. To, że ktoś nie ćwiczy, a ma super sylwetkę świadczy jedynie o tym, że ma po prostu dużo szczęścia, albo przed ciążą był bardzo aktywny fizycznie. Jeszcze raz gratuluję, ale akurat ta metamorfoza mnie nie zmotywowała, wręcz przeciwnie. Przepraszam oczywiście, jeżeli ktoś się poczuje urażony moją opinią. Nie taki był mój zamiar.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here