Kortyzol – przyjaciel czy wróg?

0
Black and white dark contrast photo of muscular arms, waist and belly with beads of sweat of young fitness woman, which training, working out with dumbbells on black background

Zgodnie z obietnicą dzisiejszy post będzie na temat hormonu bardzo ważnego dla osób trenujących, odchudzających się czy żyjących w warunkach podwyższonego stresu – kortyzolu. Mam nadzieję, że wpis rozwieje kilka waszych wątpliwości i być może pomoże komuś w układaniu planu treningowego. Zapraszam więc do czytania 🙂

Na początek trochę faktów medyczno – chemicznych: czym właściwie jest kortyzol?

Kortyzol jest organicznym związkiem chemicznym będącym naturalnym hormonem steroidowym wytwarzanym w naszym ciele. Należy do glikokortykosteroidów, wytwarzany jest w korze nadnerczy. Procesem produkcji steruje również przysadka mózgowa. Ma szeroki wpływ na metabolizm, bywa nazywany ‚hormonem stresu’ ponieważ gwałtowna jego produkcja następuje właśnie pod jego wpływem. Ma dobowy rytm wydzielania, najwyższe jego stężenie we krwi można zaobserwować we wczesnych godzinach rannych, najniższe w wieczornych.

Na co hormon ten ma wpływ?

  • ma działanie przeciwzapalne
  • zatrzymuje sól w organizmie
  • zwiększa stężenie glukozy we krwi
  • przyśpiesza rozkład kwasów tłuszczowych do ciał ketonowych
  • uwalnia aminokwasy z tkanek peryferycznych (skóra i tkanki podskórne), nasila rozpad białek kurczliwych w mięśniach szkieletowych
  • przyśpiesza glukoneogenezę (proces przekształcania niecukrowców w glukozę)

Jakie zmiany charakterystyczne powoduje jego nadmiar?

  • zwiększenie tkanki tłuszczowej i jej odkładanie w charakterystycznych miejscach – brzuch, kark, twarz przy zachowaniu szczupłych kończyn
  • ścieńczenie skóry
  • powstawanie trądziku
  • pojawianie się rozstępów o charakterystycznej, sinoczerwonej barwie
  • rozwój insulinooporności

Dlaczego kortyzol jest nam potrzebny?

Razem z adrenaliną, noradrenaliną, dopaminą itp. odpowiada za naszą reakcje w sytuacji stresu. Jednych paraliżuje, innym daje przysłowiowego ‚kopa do działania’. Przygotowuje organizm do walki z przeciwnościami, u każdego w nieco inny sposób. W sytuacjach zagrożenia ma więc korzystny wpływ na nasz organizm. Gorzej jednak, jeśli w stresie żyjemy ciągle…

Dlaczego więc kortyzol jest tak ważny dla osób ćwiczących?

Życie w stresie, przetrenowanie i przemęczenie organizmu prowadzi do niepatologicznego (czyli nie związanego ze stanem chorobowym) zwiększania stężenia kortyzolu we krwi. W sytuacjach zagrożenia utrzymuje się on na długo po wyeliminowaniu stresora. Ostre, intensywne ćwiczenia fizyczne również podnoszą jego poziom. Sprzyja to uporczywemu utrzymywaniu się tkanki tłuszczowej lub wręcz jej odkładaniu, szczególnie na brzuchu. Może to być przyczyną zwiększania wagi oraz niekorzystnych zmian w składzie ciała. Jeśli więc mimo treningów nie możemy schudnąć, warto przejrzeć nasz plan treningowy – czy nie ćwiczymy za dużo? Czy dajemy sobie czas na regenerację? Czy trening nie przekracza naszych możliwości? Jeśli aktywnie ćwiczymy, a efektów nie widać, warto udać się do przychodni na takie badanie.

Kortyzol i zaburzenia związane z jego nadmiarem to kolejny powód, dzięki któremu możemy spokojnie stwierdzić że w treningu więcej nie znaczy lepiej. Wiele początkujących osób uparcie twierdzi, że ćwicząc codziennie schudnie szybciej. W najlepszym wypadku doprowadzi w ten sposób tylko do efektu jojo i zahamowania postępów w określonym momencie. W najgorszym – do kontuzji, zmian chorobowych, efektów zupełnie przeciwnych do celów założonych. No bo chyba nikt nie chce mieć otłuszczonego brzucha, twarzy czy ogólnie sylwetki ‚skinny fat’? Zmiany w wydzielaniu kortyzolu często niosą za sobą także zaburzenia ze strony innych hormonów, które mogą prowadzić do utraty masy mięśniowej ( a co za tym idzie również siły) mimo aktywnych treningów, zaburzeń miesiączkowania, płodności, osteoporozy. Szczególnie u mężczyzn ważny jest fakt, że duża ilość kortyzolu powoduje znaczny spadek testosteronu. Ma także wpływ na stężenie hormonu wzrostu, co ważne jest np. przy chorobach metabolicznych.

Jak sobie pomóc?

Przede wszystkim – zmniejszyć obciążenia treningowe. Trening to sytuacja stresu dla naszego organizmu, trzeba więc przeznaczyć również odpowiednią ilość czasu na regeneracje, która powinna być proporcjonalna do czasu i intensywności treningu. Warto także zadbać o dobry sen – minimum 8 godzin. Polecana jest suplementacja magnezu, witaminy c, kwasów omega 3 oraz dieta bogata w te składniki. Korzystny wpływ ma także dbanie o relaks w naszym codziennym życiu, wykonywanie czynności które pomagają nam się uspokoić czy odprężyć np. wizyta w saunie. Faktem jest też, że kortyzol ma wyższe stężenie podczas początkowych faz treningu, z czasem i zwiększeniem naszego stażu, wydolności, odporności na stres jego poziom podwyższa się o mniejsze wartości.

Hiperkortyzolemia – stan chorobowy

Niestety, występują również stany patologiczne, w których kortyzol jest podwyższony stale, często bardzo znacznie. W takich wypadkach niezbędna jest wizyta u lekarza – endokrynologa. Stan taki może wynikać z problemów z nadnerczami lub przysadką mózgową. Często jednak spowodowany jest po prostu niegroźnymi torbielami umiejscowionymi w taki sposób, iż mają wpływ na wyrzut tego hormonu. Aby ocenić taki stan, wymagane są jednak kompleksowe badania innych hormonów, usg, tomografia i tym podobne. Najczęstszą chorobą związaną z kortyzolem jest zespół Cushinga lub choroba Cushinga. Warto również nadmienić, że na schorzenia te bardziej podatne są osoby mające już problemy metaboliczne lub inne zaburzenia hormonalne.

W wypadku podejrzenia choroby lub bardzo wysokiego podwyższenia stężenia hormonu – NIE WOLNO podejmować aktywności fizycznej o wysokiej intensywności. Najlepiej w ogóle odpuścić trening na czas diagnostyki. Należy pamiętać o fakcie, że ćwiczenia powodują podwyższenie poziomu tego hormonu, co dla osób z i tak już bardzo wysokim może mieć opłakane skutki.

To chyba tyle ode mnie. Pamiętajcie – aktywność fizyczna to taka dziedzina, którą warto podejmować z głową. Warto również regularnie się badać, testować, sprawdzać wszelkie czynniki i obserwować swoje ciało. To gwarancja sukcesu. 

Jeśli macie jakieś pytania, w poście czegoś brakuje – piszcie! Jeśli będę w stanie, chętnie udzielę odpowiedzi. Pamiętajcie jednak, że nie jestem lekarzem i nie każdą wątpliwość będę w stanie rozwiać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here