Cofamy się rok w przeszłość … Poród, szpital i jego niesamowite menu…

Tak wiem, szpital nie jest restauracją i nie można od nich wymagać „rarytasów” na miarę gwiazdki Michelline. Byłam przygotowana tak naprawdę na wszystko. W końcu byłam pewna, że 2 dni i razem z  malutką wrócę do domu. Kiedy wrzuciłam na instagram zdjęcie swojego pierwszego posiłku po porodzie, wybuchła pod nim wielka dyskusja. Wiele osób było przerażonych jego wartościami odżywczymi, inni nie widzieli w nim nic złego.

Przeglądając zdjęcia ze szpitala, znalazłam kilka zdjęć posiłków, o których zapomniałam. Postanowiłam podzielić się nimi z Wami. Niech każdy z Was sam wyciągnie wnioski i odpowie sobie na pytanie czy tak powinni karmić w szpitalach?

Wiecie co mnie najbardziej zdenerwowało?

Kilka godzin po porodzie, przyniesiono mi kartkę z rozpiską czego NIE WOLNO mi jeść w trakcie karmienia piersią. Wielkimi literami było napisane, że zabronione są pasztety  z puszki, konserwy itp. Nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam na swoim śniadaniowy talerzu – połowa pasztetu! Oczywiście lista zakazanych produktów była bardzo długa, a przez tydzień codziennie na tacy wjeżdżał jakiś produkt z tej listy … W takim razie po co były te wytyczne? 😀

Po porodzie byłam bardzo głodna i z utęsknieniem czekałam na godzinę wizyt, żeby zjeść jakiś dobry posiłek przyniesiony przez świeżo upieczonego tatę. Tym po prostu nie najadłam się – w sumie suchym chlebem i twarogiem ciężko było najeść się po nie jedzeniu przez około 12 godzin.

6657_13646487771

Śniadanie po porodzie

Zazwyczaj o godzinie 8:00 wjeżdżało śniadanie. Po godzinie 13 był obiad, a już  około 17 kolacja. Wiele kobiet, które nie miały w Opolu rodziny i nie były w stanie po porodzie chodzić, od godziny 17 do 8 były bez posiłku. Problem z laktacją miało mnóstwo kobiet. Ciężko mi stwierdzić czy to była wina ubogiej diety. W końcu nie jestem po to, żeby to oceniać.  Wiem jedno, tymi posiłkami naprawdę ciężko było zaspokoić głód.

Na obiad po porodzie nie mogę narzekać. Nie był najgorszy. Lekka zupa, ryba na parze, ziemniaki i surówka z marchewki. Zdrowo? Zdrowo!

received_538760666290426

Obiad po porodzie

Jeżeli na kolacje były buraczki z jajkiem i chlebem, to można było mieć pewność, że na obiad drugiego dnia będą właśnie buraczki. I tak oczywiście było. jJa rozumiem, że buraczki pomagają zwalczać anemię, ale żeby jeść je na każdy posiłek w ciągu dnia? Razem z dziewczynami z sali nigdy się nie pomyliłyśmy co do naszych typów. Niedzielny obiad składał się chyba z resztek z całego tygodnia. Każda z nas dostała inny kawałek mięsa, całkowicie inaczej przyrządzony np. mięso z zupy, mięso pieczone no i oczywiście buraki!

12576132_538421069657719_412900384_n

Kolacja – buraki, masło, dwa kawałki chleba, jajko – ugotowane chyba już rano i dwa malutkie plasterki jakiejś wędliny.

Talerz śniadaniowy dwa dni po porodzie

Talerz śniadaniowy dwa dni po porodzie

Śniadanie – sztuczny miód, chleb, masło, trochę twarogu i parzone jabłko. Pozostawię bez komentarza 😀

Jestem ciekawa co Wy sądzicie o tym jak wyglądają posiłki w polskich szpitalach. Jeżeli chodzi o posiłki w szpitalu, nie były one rarytasem. Rozumiem oszczędności itp. Ale gdzie tutaj są brane pod uwagę jakiekolwiek wytyczne dotyczące zdrowych posiłków? Nie wiem jak to wygląda w innych krajach, ale u nas nie ma czym się chwalić. 

Drogie Mamy, pamiętacie co było Waszym pierwszym posiłkiem po porodzie? 😀 Pochwalcie się koniecznie. Jestem ciekawa jak wyglądały Wasze szpitalne posiłki. Może rodziłyście lub leżałyście w szpitalu w innym kraju, gdzie posiłki wyglądają jak te z restauracji? Czekam na Wasze komentarze! 🙂

Pozdrawiam,

Dominika

PODZIEL SIĘ
Tipsi
Młoda mama Lenki, zakręcona studentka, zakochana w sporcie i zdrowym odżywianiu. W wolnych chwilach zajmuję się blogowaniem. Zamierzam motywować Was do aktywnego trybu życia i udowodnić Wam, że można wszystko!!! Wystarczy tylko naprawdę tego chcieć.

47 KOMENTARZE

  1. Nie rozumiem problemu. Jestes w szpitalu to masz zdrowiec a nie sie obrzerac. Walczylem z nadwaga nie duza bo raptem 5 kg. Mialem isc na zabieg przepuliny. 48 gdz zmniejszyc jedzenie potem picie. Po zabiegu tylo kroplowka i kawa zbozowa delikatne jedzenie na drugi dzien . Schudlem 4 kilo super. Teraz ziemniaczki gotowana marchewka z groszkim kompot. Zrejcie dalej smazone i pijcie slodki syf to bedziecie otyli

    • Kkk Ty chyba nie rozumiesz przesłania tego wpisu? 🙂 Ja nie oceniam tego co dzieje się na innych odziałach, a tylko to, co spotkało mnie na położnictwie. Zdajesz sobie sprawę z tego, że kobieta karmiąca powinna otrzymywać większą ilość kcal, jej posiłki powinny być odpowiednio zbilansowane i na pewno nie 3 w ciągu dnia? Chodzi o to, że szpitale same dają wytyczne każdej kobiecie po porodzie, a sami mają je w dupie.
      Ps: Nikt nie mówi o tłustych posiłkach ale ZBILANSOWANYCH.

      • Wytyczne zostawiają położne, które z kuchnia i posiłkami nie mają nic wspólnego. Więc nie burzmy się o to, że wytyczne dla mam nie zgadzają się z tym co na talerzu bo niestety nigdy wiele wspólnego mieć nie będą. Obiady gotowane/dostarczane są dla calego szpitala, takie same dla każdego oddziału (nie mówię tu o dietach specjalnych np. cukrzycowych).

    • Tylko nikt tu nie mówi o otyłości a o kobiecie która rodzi. Poród nie wygląda jak na filmach ze 5 minut parę skurczy i dziecko wychodzi a matka szczęśliwa. Wielokrotnie jest to proces kilkunastogodzinny ( a nawet znam osoby które rodziły po 30 h). Kobieta jest wtedy nie wyspana, wykończona i głodna a Ty mówisz ze 2 kawałki chleba z najtańszym pasztetem wystarczy się zregenerować takiej kobiecie? Przeczytaj wpis jeszcze raz bo chyba czytanie ze zrozumieniem nie jest Twoja mocna strona 🙂

    • Tylko nikt tu nie mówi o otyłości a o kobiecie która rodzi. Poród nie wygląda jak na filmach ze 5 minut parę skurczy i dziecko wychodzi a matka szczęśliwa. Wielokrotnie jest to proces kilkunastogodzinny ( a nawet znam osoby które rodziły po 30 h). Kobieta jest wtedy nie wyspana, wykończona i głodna a Ty mówisz ze 2 kawałki chleba z najtańszym pasztetem wystarczy się zregenerować takiej kobiecie? Przeczytaj wpis jeszcze raz bo chyba czytanie ze zrozumieniem nie jest Twoja mocna strona 🙂

    • W teście jest jasno napisane, że żadna z pań nie była najedzona po żadnym z posiłków – skoro nawet matka się nie najada to, jak ma nakarmić dziecko? W tym okresie szczególnie ważne jest by dostarczyć wszystkich składników odżywczych w większej ilości, a dieta uboga w nie prowadzi do problemów z karmieniem. Po za tym patrząc na te zdjęcia robi się trochę smutno – te posiłki nie są zróżnicowane. Co tutaj jest z warzyw – burak, pomidor, marchewka. Z owoców na zdjęciu widzę tylko jabłko. A warzywa i owoce wcale nie są aż takie drogie.
      Nie wiem z jaką uwagą czytałeś, ale Dominika wyraźnie zaznaczyła (we wpisie i w komentarzu), że dostała wytyczne czego ma nie jeść, a każdy z posiłków zawierał jedną z rzeczy z tej listy. Widzisz sens tutaj? Jeśli kobiety mają się stosować do tej listy, to chociaż niech szpital zapewni im produkty, które mogą, a nawet powinny jeść, a nie idzie po linii najmniejszego oporu i rzuca na talerz cokolwiek.

    • Może i schudłeś, ale mądrości Ci od tego nie przybyło. Niezależnie czy to poród czy coś innego człowiek ląduje w szpitalu zasadniczo z powodu problemów zdrowotnych. Nie chodzi przecież o to by się obżerać, ale dostać zdrowy zbilansowany posiłek, który pomoże organizmowi chorego nabrać sił do regeneracji czy też walki z chorobą. Nie od dziś wiadomo, że dieta ma niebagatelny wpływ na nasze zdrowie. Pytanie tylko jak tu wyzdrowieć skoro dostaje się coś w stylu wędliny bez mięsa, miodu bez miodu itp.

  2. Pan wyżej nie rozumie o czym mowa i czego potrzebuje kobiece ciało po porodzie po takim wysiłku. Ja poród miałam 2 doby temu doskonale pamiętam że o 3 w nocy dostałam to co było o 8 na śniadanie z tym ze juz na śniadaniu pasztet był suchy wiec można sie domyśleć jaki był tyle godzin później:) żeby nie troszkę jedzenia domowego od męża nie wiem z jakich pokładów energii miałabym produkować mleko. Obiady i kolacje rowniez pozostawialy wiele do przemyślenia. Ale zaraz wracamy do domu już czeka ciepły rosolek:)

  3. Ja pamiętam Tipsi, oczywiście z położnictwa po porodzie to słowa „przy karmieniu piersią możesz jeść wszystko, ale najlepiej nic bo zaszkodzi” – taki wniosek można było wyciągnąć ze słów położnych.

  4. Żałuję, że po moim ostatnim porodzie nie zrobiłam zdjęć. Urodziłam córeczkę w poniedziałek rano przez cc. Nie pozwolono mi jeść aż do środy po południu. Ostatni posiłek jadłam w niedzielę wieczorem. Proszę mi wierzyć, że gdy już dostałam zupę składająca się z ćwiartki ziemniaka,ćwiartki marchewki i kaszy manny😝, a na drugie rozgotowany makaron okruszony twarogiem😩, nie posiadałam się ze szczęścia😃😃😃po 3 dniach głodówki zjadłam wszystko to, czego bym w zyciu nie tknela. Tatus tez mi nie mogl nic przyniesc bo mialam zakaz. Acha porod bez powiklań. Przy pierwszym porodzie w innym szpitalu moglam juz zjesc na drugi dzien😊 To jest sposób na porodowkach, żeby mamy nie narzekał, zagłodzić je 😦😂😂

  5. Kkk wiesz, nie wszyscy nawet jedzący smażone, popijając „słodkim syfem” są otyli 😂 Ja np chodź tak jadłam to nie mogłam przytyć. Chodź chciałam, bo ważylam tylko 43kg przy wzroście 162cm. Dzięki ciąży zaczełam tyć. Przybrałam 23kg. I to nie jest dużo biorąc pod uwagę, że tak mało ważyłam. Po ciąży schudłam 6kg i utrzymuje się na wadze 60kg. Jem co chce i ile chce. A ani nie tyje, ani nie chudne. Więc Twój komentarz nie ma za bardzo sensu 😀 tym bardziej, że odział położniczy nie ma nic wspólnego z walką z otyłością 😂

    Tipsi – taaak znam ten ból. Urodziłam we wrześniu 2016r. Jedzenie było równie opłakane co w Twoim przypadku. I też były produkty których „nie wolno” 😂 Kolacja o 7:30 lub 8:00, obiad o 12:00 albo 13:00 a kolacja o 16:00 lub 17:00 i gdzie tu do rana? Dobrze, że miał mi kto jedzenie przywieść, bo bym umarła z głodu 😂

  6. Obiady szpitalne to wszędzie udręka widzę. Już chciałam ponarzekać na swoje posiłki po porodzie ale zrobiłam dokładny rachunek sumienia i przyznam, że może smakowo moje posiłki pozostawiały wiele do życzenia to jednak porcjami się najadalam. Np na śniadanie była zupa mleczna z płatkami owsianymi do tego 3-4 kromki pieczywa, masło, pasta jajeczna że szczypiorkiem, 2 plasterki wędliny lub sera do tego pół pomidora lub kawałek ogórka.
    Każdym posiłkiem można się było najeść, ale zgadzam się że 3 posiłki dziennie z kolacją o 17 to za mało. Na szczęście kolacje dowozil mi mąż, bo gdyby nie to to musiałabym chyba podkradac synkowi mleko 😂

  7. Pan z komentarzem powyżej faktycznie nie rozumie problemu. Po pierwsze, kobieta, która dpiero urodziła straciła mnóstwo kalorii – był to wielki wysiłek, często kilkunastogodzinny. Po drugie, niedługo po porodzie zapewne zacznie karmić piersią – do tego też potrzeba siły, a i niedożywiona matka nie będzie miała wystarczającej ilości pokarmu. Poza tym polskie szpitale wyraźnie nie stosują się do ogólnych zaleceń żywieniowych – 5 posiłków? świeże owoce i warzywa? Jasne pieczywo i przetworzone wędliny, masakra… Mój mąż to chyba nawet nie pozwoliłby m tego zjeść, tylko przyniósłby coś dobrego 🙂

  8. Jak mnie denerwują takie posty. Jak chcesz się najeść to idź do restauracji. Leżysz za darmo w szpitalu. Myślisz ze całe życie płacenia składek pokryłoby koszt twojego pobytu i opieki lekarskiej? No nie. Zamiast sie cieszyć ze żyjesz bo ktoś się Tobą zajmuje to jeszcze wszystko źle. Dlaczego Polacy tak bardzo narzekają?

      • Z taką logiką w szpitalu nie powinno się w ogóle dostawać jedzenia, kibelki też powinny być zamknięte bo to nie łaźnia tylko miejsce leczenia. Składki płacimy całe życie na dobrą sprawę, rodzimy max kilka razy, serio nie wystarczyłoby na porządny posiłek?
        P.S. Bardzo dobry artykuł, nie mam jeszcze dzieci ale obawiam się, że kiedy trafię do szpitala zagłodzą mnie tam.

        • Pięknie podsumowane! Dlaczego w innych krajach wszystko wygląda inaczej, a u nas? 😀
          Bez obaw! Maż/Partner na pewno o Ciebie zadba 😀 Oby miał tylko blisko w przyszłości do szpitala.

  9. Mi jak leżałam na patologii czekając na poród marzyło się jakiekolwiek warzywo, nie mówię tu o połowie ogórka kiszonego 😂 jak przyjechała salowa z kolacją i zobaczyłam kilka liści sałaty to słonka mi pociekla, ale tylko tyle bo zabrała ją 😐 więc piramida zdrowego odżywiania wg WHO jest ok ale pod nią jest mała gwiazdka* nie dotyczy szpitali. 😉 Gdyby nie mąż i jego kanapki to głodówka jak nic, bo w składzie wędliny szpitalnej był no. Karagen.pychota!

    • Ja na patologii leżała kilka dni i pamiętam, że zazdrościłam innym diety „cukrzycowej” – do posiłku kobitki miały dołożony jogurt i jabłko.

  10. Niestety budzet zywieniowy jest bardzo ograniczony w polskich szpitalach. Czesto wynosi jakies 2 zlote na pacjenta. Wiec czego oczekiwac od osob ktore przygotowują te posilki. Docencie inne rzeczy dziewczyny . Ja mieszkam w Anglii i przez calą ciaze nawet nie widzisz ginekologa. Co z tego , ze posilki wybierasz z menu, jak zyjesz w totalnej niewiedzy czy wszystko z Toba i z dzieckiemw porzadku.

  11. miałaś chociaż względnie wyglądający obiad. ja urodziłam córkę o 3 w nocy a na obiad dostałam…bigos z kiszonej kapusty. Co nie było niczym trudnym do przewidzenia – wieczorem i w nocy na oddziale jazda bo połowa noworodków darła się wręcz w niebogłosy (bo niestety płaczem już nawet tego nie szło nazwać, tak głośno biedne maluchy płakały). Jednak kapusta byla średnim pomysłem dla matek karmiących przynajmniej w pierwszych dniach życia malucha. Tyle się pisze o zdrowym odżywianiu ,a u mnie tez były rzeczy w stylu sztuczny miód, dżem w skład którego wchodziła sama chemia, pasztety gdzie mięsa jest 30% i to sa jeszcze jakieś zmielone resztki uszu czy innych kawałków co to do niczego sie nie nadaje. Są w Polsce szpitale gdzie menu już wygląda całkiem inaczej, jednak to chyba wciąż rzadkość.

  12. Kontrakty są wielomilionowe na posiłki w szpitalach-nikt jednak nie kontroluje ich jakości, a firmy cateringowe korzystają. Bardzo często pielęgniarki mają swoje porcje niesłusznie wydzielane z porcji pacjentów.
    Jest taka stronka na fb: posiłki w szpitalach i dzięki naglasnianiu tego co się dzieje kilka szpitali zmieniło firmy cateringowe i jest lepiej.
    Rodzą niedługo, publicznie- rocznie 30tyś składek na NFZ wystarczy żebym miała płacić za prywatną opiekę -jeśli spotkają mnie jakieś nieprzyjemności, nie zostawię tego tak.

  13. Ja pierwszego synka urodziłam w południe,tak wiec zalapalam sie na obiad na ktory byl…uwaga…BIGOS.
    Panie oszczedzily mi i malenstwu atrakcji i przyniosly tylko cienka zupke.Sztuczny miód,dżem truskawkowy i pasztety byly na porzadku dziennym.Z dziewczynami smialysmy się:”Ciekawe co dzis bedziemy jadly(na śniadanie lub kolacje)chleb z maslem czy chleb z maslem”.No niestety,w wielszosci przypadkow tylko to nadawalo sie dla nas do zjedzenia.Jesli na obiadowym talerzu byly warzywa,yo byly one zakwaszone – efekt -bol brzucha u dzieci.Na poczatku nie wiedzialysmy co jest ale jedna z poloznych nas wtajemniczyla.
    A kiedy urodzilam mojego ostatniego synka (o 21) nie dostalam nic bo juz bylo po kolacji i tak mialam doczekac do rana do sniadania gdyby nie moj cudowny mąż.Dodam ze ostatni posilek zjadlam ok 12 w poludnie.Takze takie realia.

  14. Na pierwszy posiłek dostałam kisiel 😜 na sniadanie pyszna zupa mleczna z platkami owsianymi, oczywiscie chleb,jajko na twardo,maslo. Obiad zupa i danie miesne z surówka i ziemniakami,kompot, kolacja chleb,wedlina,maslo,herbata z cytryną. Szału nie było,ale byłam najedzona,aczkolwiek kolacja za wcześnie.szpital państwowy w Białymstoku 😉

  15. ja po porodzie nie jadlam nic, cała dobe, albo raczej połtora, bo od kolacji w niedziele, rano lewatywa, porod o 15.30 i po kolacji na sale. oczywiscie mielonka to norma, codziennie. listek salaty. pasztet. a polozne przegladaly wszystko co przyniesli z domu, czy aby nie szkodliwe. chory kraj chorych „służących zdrowiu”.

  16. Ja po porodzie dostałam dwie skibki chleba,kostkę masła i…….dwa plasterki SALCESONU.Była to 00:00 w nocy więc ten rarytas przekazał od pory kolacji. …Ale było to coś obrzydliwego.Chleb z masłem zjadłam bo nie chciałam być glodna Ale super obklad wylądował w koszu.Ogólnie posiłki nie były najgorsze,faktem jest że jakość chleba pozostawia wiele do życzenia. Wizualnie posiłki szpitalne w naszym kraju,niestety,odbierają apetyt.

  17. Hahaha zazdroszcze. Uwierz ze moze byc gorzej. Ja leze w Opocznie i np na śniadanie było1/3 grubej serdelki ok 4cm do tego dwie kromki chleba i kawałeczek masła, kolacja to samo tylko zamiast serdelki łyżka marmolady. Obiad krupnik z kaszy manny tzn woda z kasza i 3 kawałki startej marchewki i na drugie danie ziemniaki z niby sosem i wiórkami miesa do tego rozgotowana marchewka. I tak codziennie. Co 3 dzien jest jakis swieże warzywo do obiadu. Nosz kurde😕

  18. Wiedziałam jakie są warunki w polskich szpitalach dlatego byłam ciekawa co dostanę ja a rodziłam w Stanach. W sumie w porządku bo mimo ze było już po czasie kolacji gdy urodziłam to i tak dostałam coś do jedzenia. 3 posiłki dziennie wybierane z menu dla mnie i męża. Sztucznych pasztetów brak 😉

  19. Żenada. Masakra co podają kobieta po porodzie. Raz trafiłam w Polsce w Myślenicach do szpitala bo nie czułam ruchów dziecka i oto jak wyglądała wizyta. Przyjęli mnie na oddział zrobili badania. Wszystko było ok tylko młody spał. Dostałam kroplówkę na pobudzenie dziecka i 5 godzin leżałam bez jedzenia mimo że była akurat pora kolacji. Jeśli kroplówką miała mnie pozywic to są w błędzie. Myślałam że tam umrę wiedzieli że wypisze się ze szpitala w święta i nie będę czekała żeby NFZ zwróciło im za pobyt ale uratował mnie mąż jedzeniem bo po takim czasie byłam napojona a nie pojedzona. Miałam to szczęście że nie rodzilam w pl i nikt nie uwierzy na słowo jak w Norwegii wygląda porodówka. Śniadania i kolacje robi się samemu na stołówce, tam były najdroższe i najzdrowsze produkty dostępne w tym kraju. Szok. Do tego był obiad wypasiony przynajmniej dla dwóch osób ale widać nie ma co narzekać że dają dużo ech i odwieczorek. Do tego mój mąż przychodząc do mnie też mógł z tego korzystać. Nawet podczas porodu przynoszono mu kawke a mi sok żebym miała siłę rodzić. Dlatego też kolejne dziecko urodzę właśnie w Norwegii a jeśli chcecie zobaczyć jak wygląda pożywienie za granicą to zrobię je dopiero za 8 miesięcy kiedy drugie szczęście przyjdzie na świat. Pozdrawiam Karolina

  20. Moim pierwszym sniadaniem po porodzie byla kromka chleba,kawalek masla, listek salaty i… parowka 😉 nie wygladala zachecajaco. Na obiad byla ryba po grecku ( mimo ze polozna wspomniala aby nie jesc nic smazonego a ryb kategorycznie unikac). Na kolacje znowu kromka chleba,plaster szynki i byc moze 1/8 pomidora. Fakt, jak na diete mamy karmiacej, po porodzie naturalnym ktory jest wysilkiem to bardzo trudno wrocic na takiej diecie do sil.

  21. Ja rodzilam 2 razy w usa. TutaJ na sali jest menu I mozna zamówienia Co dusza zapragnie na sniadanie, obiad I kolacje nawet sa desery! Mozna zamowic dla siebie i meza:)

  22. Witam drogie Panie.
    Ja rodzilam w szpitalu publicznym w Skandynawii, i lezalam z tego tytulu na dwoch roznych oddzialach poloznctwa. W pierwszym.wiekszym rodzilam ze wzgledu na dwa tygodnie po.terminie,a do drugiego zostalam przewieziona -ZEBYM ODPOCZELA I DOSZLA DO SIEBIE POD OKIEM POLOZNYCH.W wiekszych szpitalach jedzenie dowoza- sniadania zbilansowane, obiady smaczne-nigdy nie bylam glodna. Na mnejszych oddzialach jest pokoj wizyt, w ktorym znajduje sie aneks kuchenny z lodowka i malym bufetem, bierzesz co chcesz.Sniadanie i kolacje robilam sobie sama -lodowka zawsze pelna. Dodatkowo wybor herbat od bialych po zwykle czarne, kawa do wyboru-nie tylko dla matek ale dla odwiedzajacych rowniez. Na obiad w.drugiej dobie dostalam smazone jezyki dorsza- notatka od poloznej”JESZ WSZYSTKO(OPROCZ GRZYBOW) ALE SMAZONE W MNIEJSZYCH ILOSCIACH, JEZELI MALUCH BEDZIE MIAL PROBLEMY SKORNE ALBO ZDROWOTNE ZACZNIEMY DIETE ELIMINACYJNA”
    Dodam ze podczas porodu -rodzilam naturalnie i co godzine przychodzily mi sie pytac CZY ABY NIE JESTEM GLODNA, co chce do picia i czy moj partner mana cos ochote. Mialam wrazenie ze gdybym poprosila o francuskiego tosta z rukola i salatka to polozna pobiegla by do sklepu i zrobila.go osobiscie.
    W Polsce nie mam doswiadczen z oddzialow okoloporodowych.
    Pozdrawiam

  23. Właśnie leżę na ginekologii i powiem szczerze że Twój jadłospis Tipsi jest bardzo bogaty! U mnie w piątek na kolację był chleb z masłem a w sobotę na śniadanie też chleb z masłem 😉
    Także wiesz… nie ma co marzyć o parzonym jabłku czy twarożku 😉
    Dziś niedziela: pewnie rosół i obiad z domu 😉😉

  24. no tak na porodówce jedzenie nie najlepsze, również u mnie… ale niestety jak mój mały miał 7mcy trafiliśmy do szpitala na zapalenie płuc – 10 dni – dziecku, u którego rozszerzanie diety dopiero sie zaczyna (rozszerzałam po 6 mcu, karmione piersią wyłącznie), a na śniadanie dostawał szynke konserwową, parówki i serek topiony. bez komentarza.

  25. U mnie na poloznictwie (w jednym z miast w woj podlaskim) też jedzenie pozostawialo wiele do życzenia. A od porodu minęło 2,5 tyg więc jesZcze pamiętam co nie co. Chociaż jak patrzę na twoje zdjęcia to niektóre posiłki miałaś naprawdę spoko. U nas to nawet obiad był niekiedy śmieszny. Np dwa ziemniaki i do tego jakis pulpet z ziemniaka z czymś (zakładam że to mieso było) w środku (pewnie to nieudany kartacz), zupa rozwodniona ze sladowymi ilosciami warzyw. Jajka na śniadanie czy na kolację- niewazne i tak pewnie gotowane dzień wcześniej. Czesto drugie danie bylo smażone np kurczak albo wątróbka. Bylo tez tak że dostawalam bułkę i cztery kromki chleba a do tego… plasterek szynki i łyżeczkę masła. Mąż donosił mi serek wiejski żebym miała z czym jeść ten chleb i bułki. Do picia to był rozpuszczony kisiel (albo galaretka) a na sniadanie chyba kawa (do dzis nie wiem co to wiem ze z mlekiem i slodkie a ja nie pije słodkiego). I też śniadanie ok 8.00, obiad 13.00 a kolacja o 17.00. Gdyby nie kefiry które mąż mi przynosił to nie dałabym rady przetrwać do rana. A wystarczy w Google wpisać jak w innych krajach żywią się świeżo upieczone mamuśki (np w Anglii albo w krajach skandynawskich). Pozazdrościć.

  26. To jeszcze nic. Moja mama po histerotomii całkowitej dostawała na talerzu wszystko to, czego nie powinna jeść. Buraki, zupa fasolowa, kiszonki… wszystko co rozdyma, a wszelki objaw zaparcia po tak zaawansowanej operacji to nie tylko gwarancja ścinającego z nóg bólu (jakby go było za mało po cięciu), ale i poważne zagrożenie (bo szyte było jednak trochę więcej narządów, niż po cesarce). A obok każdej pacjentki na oddziale gin-onk leżały kartki, które „pani dietetyk”rozrzuciła w biegu po sali, zbyt wiele nie tłumacząc. Lista produktów zakazanych była w zasadzie podstawą do tworzenia menu 😀

  27. Ja z jedzenia szpitalnego byłam zadowolona przy pierwszym porodzie. Leżałam wtedy ponad tydz przez problemy zdrowotne. Na śniadanie było zawsze coś mlecznego np. kasza manna, owsianka, lane kluski lub tego typu inne zupy mleczne. Do tego dostawałam kilka kromek chleba jakąś szynke :/ jakość wątpliwa ale nie najgorsza i dużo prawdziwego masła i czasami coś jeszcze. Dziewczyny na początku które przychodziły jadły tylko chleb i wybrzydzały ale brakowało im pokarmu. Ciężko było taką ilość zjeść ale faktycznie po tym był człowiek najedzony i miał czym maluszka karmić. Później było 2 śniadanie np. jajko i dużo chleba .Obiady takie lekkie zupy i 2 danie duże porcje i zawsze coś innego. Zaskoczeniem były podwieczorki np. jakieś ciastka takie dziecięce lub jabłko a na kolacje już nie pamiętam. Minusem jest to że cały dzień człowiek jadł a później od 18 do rana nic.Sen po kilka godzin pomiędzy karmieniami itd a człowiek głodny ale cały czas była dostępna kawa zbożowa w termosie puki nie wystygła dało się pić lub herbata. Przy drugim porodzie leżałam tylko dwa dni i nie pamiętam co dokładnie było ale dużo mniej i dużo gorzej wiem że aż byłam zdziwiona. Może wina cięcia kosztów abo obecnego wtedy remontu oddziału. Teraz w maju 3 poród i nie wiem czego się spodziewać :/. Jednak podsumowując byłam mile zaskoczona jedzeniem. Co mnie przeraziło gdy teście przywieźli tłusty gulasz a do innych dziewczyn z sali znoszono pomarańcze jak dla chorego. Na sali była 17letnia wegetarianka która nic nie jadła i pielęgniarki nie wiedziały co robić bo rodzice na nią wpływu nie mieli a szpital nie był w stanie dla niej specjalnie gotować. Ja w domu powoli wdrażałam pokarmy bo moja mała miała kolki i alergie ale 2 nie miała jakiś reakcji więc szybko pożegnałam się z jedzeniem tzw ,,szpitalnym”. Miejmy nadzieję że coś się zmieni w sprawach żywienia i nie będziemy zjadać odpady z dnia wcześniejszego jak to w niektórych szpitalach.

  28. Hej.
    Leżałam w szpitalu położniczym w Opolu prawie cały październik 2016 i moje doświadczenie jest pozytywne. Posiłki nie były ani małe ani ubogie. Dużo warzyw, nabial, owoce, mięso, zupełnie tak jakbym gotowała w domu, tylko bez przypraw i dietetyczniej. Generalnie byłam mocno zdziwiona i zarazem zadowolona bo było naprawdę smacznie i syto ☺

ZOSTAW ODPOWIEDŹ